Wolałbym żeby Hannibal pozostał tym kim był w poprzednich filmach - nieokiełznanym wcieleniem diabła bez żadnych uczuć, mordującym dla przyjemności. Wolałbym żeby był kanibalem tylko dlatego, że smakuje mu ludzkie mięso, a nie dla tego że zjedzono mu siostrę. Właśnie dzięki tym cechom Lecter straszył w poprzednich częściach, a w tym już nie bardzo. Trudno winić za to twórców scenariusza gdyż jest tak naprawdę wierną kopią, książkowego pierwowzoru. Niby film ukazuje początkowe morderstwa Lectera, ale według mnie nadal nie pokazuje czemu w następnych częściach Hannibal zabija bez powodu. Od zemsty do krwawego zabijania bez powodu jest daleka droga, a film ją przemilcza. Dodatkowo niektóre epizody trochę kuleją i nie pasują do reszty albo do rzeczywistości. Jakim cudem młodemu Hannibalowi udaję się przemierzyć połowę powojennej Europy i żelazną kurtynę, bez jedzenia i pieniędzy. Niewiarygodna jest scena w której Lecter wstrzykuje sobie środek(narkotyk) żeby zobaczyć twarze morderców. Czemu nie napotyka problemów przy ponownym przekraczaniu żelaznej kurtyny (gdy wraca do swojego majątku). To tylko kilka przykładów ale w filmie jest ich zdecydowanie za dużo. Film tylko dla ciekawskich młodości Lectera (którzy po filmie i tak będą rozczarowani). Obejrzeć i zapomnieć.









