Nierówny - to na pewno. Niby sztampowy porymi fragmentami. A jednak tuz po zakonczeniu w sporej sali cisza. Ludzie sie zbieraja do wyjscia, ale nie ma ani slowa, tak, jakby ciagle trwal film. Aktorzy. Nie wiem czemu, ale kojarzy mi sie od razu 'Lot 93'. czy ktos pamieta z jego obsady jakakolwiek twarz? Nie, bo zatrudniono aktorow kompletnie nieznanych, zeby widz koncentrowal sie na dramacie calosci. W 'Katyniu' przyklad Malaszynskiego. Nic, absolutnie nic mu nie mozna zarzucic. Ale nawet tu jakos kojarzy sie z serialami. Z drugiej strony Englert - klasa. Kompletna odwrotnosc - niby te twarz widzialem w tylu filmach, a tu jakby zupelnie swieza, nowa. Pomysl na film. Czy do konca przemyslany? Byly watki, ktore nie pasowaly zupelnie do calosci - wydumana ni stad ni zowad historia mlodziana w brazowej kurtce. Z drugiej strony sa inne: swietna klamra spinajaca poczatek i koniec filmu. I najwazniejsze: to ze autorzy wyszli poza schemat Katynia jako mordu, ze na tym sie to wlasciwie nie skonczylo. Bo taki sam dramat jak te egzekucje (pokazane niesamowicie naturalistycznie) to zycie osob borykajacych sie z prawda, w czasach, gdy wmawiano cos zupelnie innego. Film nierowny, roznie oceniany, budzacy kontrowersje. I wlasnie dlatego warto go zobaczyc.









