"Wspaniały" film. Zdaję sobie sprawę, że ten przymiotnik nie jest zbyt trafny w obliczu filmu przedstawiającego taką potworną zbrodnię, ale nie da się niezauważyć, że "Katyń" to najwybitniejszy film Andrzeja Wajdy (a widziałem chyba wszystkie). Być może dlatego, że tak długo czekałem na ten film. Być może dlatego, że do tego filmu podszedłem zbyt emocjonalnie; końcowe 20 minut filmu zostają w pamięci na zawsze. Ktoś powiedział, że to zbyt dosłowne, zbyt prawdziwe i zbyt brutalne. A jakie miało być?! 50 lat kłamstwa propagowanego przez różnej maści konformistów wymagało aby pierwszy film o Katyniu był taki właśnie.... a nie inny! Oczywiście tudno w filmie opowiadającym o takiej narodowej tragedii o szczególny artyzm. O wyzbycie się nadmiernego patosu, jednego pozytywnego bohatera, etc, etc. Na szczęście tego u Wajdy nie ma. Film jest "piękny" (znowu, przepraszam za ten przymiotnik); a Panu Andrzejowi dziękuję, ŻADNEGO INNEGO FILMU TAK NIE PRZEŻYŁEM. (...)









