
Nominacje do Oscarów często otrzymują nie filmy najlepsze, ale te, którym uda się spełnić dziwaczne kryteria - takie zarzuty wobec Akademii Filmowej pojawiają się już od dawna. Jednak w tym roku organizatorzy przeszli samych siebie: tak zmienili warunki, że szansę na nominację w kategorii dokumentów stracił jeden z tych oryginalniejszych
"Walc z Bashirem" to animowany dokument (materiał został najpierw nakręcony w studio, a potem przerobiony na animację) opowiadający o masakrze dokonanej w latach 80. na Palestyńczykach z obozów Sabra i Chatila. Sam reżyser filmu, Ari Folman był świadkiem tego wydarzenia i siebie uczynił jednym z bohaterów filmu. Jego dzieło było jednym z faworytów do tegorocznej Złotej Palmy w Cannes, a tak pisał o "Walcu" Tadeusz Sobolewski w relacji z festiwalu:
"Walc z Bashirem" jest filmem w filmie, rodzajem terapii, próbą dotknięcia koszmaru najpierw poprzez rysunek, który łączy realność z fantasmagorią i wojennymi snami, aby w końcu przebić się do rzeczywistości i w ostatniej minucie dotknąć najbardziej bolesnego miejsca, tego, co zostało wyparte.

Ponieważ "Walc" świetne recenzje zbierał wszędzie, przewidywano, że zdobędzie Oscara w kategorii najlepszy dokument pełnometrażowy. Do tej pory Akademia stawiała dokumentalnym produkcjom warunek: muszą co najmniej przez tydzień być wyświetlane w Los Angeles ALBO w Nowym Jorku, aby mieć szansę na nominację. Jednak wczoraj zmieniono zasady, teraz film musi być wyświetlany w obu amerykańskich miastach i to do...końca sierpnia. No a to temu tytułowi już na pewno się nie uda.
Pozostają mu jeszcze szanse na nominacje w kategoriach najlepsza animacja i najlepszy film nieanglojęzyczny.
Film Folmana będzie można obejrzeć na Warszawskim Festiwalu Filmowym, który rozpoczyna się już w najbliższy piątek.
mallui
Lubisz chodzić do kina i chcesz poznać recenzje z Co Jest Grane już w czwartek po południu? Zapisz się na newsletter filmowy KLIKNIJ TUTAJ















