Gazeta.pl > Wiadomości filmowe >  teksty

9. ENH: Polskie filmy, polscy aktorzy

Karolina Gruszka w ?Tlenie? Iwana Wyrypajewa

Jak na tle filmów z całego świata, z wielkim zapałem sprowadzanych przez organizatorów festiwalu Era Nowe Horyzonty, wypadają produkcje polskie lub te z polskim udziałem?

Raz pytając się czekających przed salą kinową, czy to kolejka na film X, usłyszałam w odpowiedzi:

-A nie wiem. Idę na to, na co chce się dostać najwięcej ludzi.

Można i tak komponować swój program na Nowych Horyzontach. Jednak dla mnie jak dotychczas sprawdza się odwrotna strategia: w mniejszych salach, na mniej obleganych seansach odnajduję perełki. Tymczasem z głośnych tytułów wychodzę trochę rozczarowana.

To właśnie przypadek "Tlenu" w reżyserii Iwana Wyrypajewa (autora nagrodzonej na Warszawskim Festiwalu Filmowym "Euforii"), z Karoliną Gruszką w roli głównej. Reżyser zekranizował tym razem własną sztukę o chłopaku z rosyjskiej prowincji , który zakochuje się w Saszy (Gruszka) i dlatego morduje łopatą swoją żonę. Fabularnie "Tlen" jest tak skomplikowany jak przeciętna piosenka pop o uczuciach (tyle że mamy tu jeszcze malowniczy, iście rosyjski rozmach w ukazaniu tragicznych wydarzeń). Akcja bardzo dramatycznie się rozpoczyna, by potem utknąć na mieliźnie. Błahość historii szczególnie widoczna staje się w sekwencji "politycznej", gdy mowa o dżihadzie i chrześcijaństwie, upadku kultury Zachodu i Bóg jeden wie, czym jeszcze. Włożenie tego naszpikowanego banałami bełkotu w nawias frazą: "Mam ci uwierzyć, że przejmujesz się światem, gdy leżysz wygodnie w swoim łóżku?", wcale nie pomaga. Gdy w innej scenie bohaterowie szukają siebie biegając po ulicach światowych metropolii, to nie wiem, czy chodzi o metaforę zagubienia w globalnej kulturze (co za klisza!) czy pretekst do egzotycznej wycieczki?

Pomysłów formalnych reżyser miał chyba aż zanadto: jego opowieść rozgrywa się w teledyskowym tempie, w dziesięciu sekwencjach złożonych na kształt ilustracji do poszczególnych utworów z płyty. Natomiast niektóre fragmenty tekstu - szczególnie te wygłaszane w melodycznych powtórzeniach - to duża zaleta filmu.

W sumie doceniam wysiłek i oryginalność Wyrypajewa, ale jako artyście najzwyczajniej mu nie wierzę. Chyba tak bardzo chciał powalić widzów na kolana, że zapomniał, o czym miał opowiedzieć.

Gdyby nie zabiegi formalne reżysera, cała uwaga widzów mogłaby skoncentrować się na dwójce aktorów: Karolinie Gruszce i Aleksei Filimonov. I oboje bez problemu by temu zadaniu sprostali. Szczególnie wyraziste, trochę teatralne melorecytacje Filimonova wypadają świetnie.

Premierowo pokazano na Nowych Horyzontach "Handlarza cudów" w reżyserii Jarosława Szody oraz Bolesława Pawicy. I tu również o komentarz prosi się bardzo dobra główna rola, wybijająca się ponad ten ze wszech miar przeciętny obraz. Borys Szyc jako drobny cwaniaczek i alkoholik raz pokazuje wachlarz swoich aktorskich możliwości: raz wzbudza litość, by za chwilę być odrażającym pijakiem. A sam film? W zamierzeniu miał poruszać ważne i drażliwe tematy (choroba alkoholowa, nasz stosunek do emigrantów), wyszła historia rażąca schematyzmem.

Za to godny polecenia jest niepozorny film "Villa Dei Misterii" pokazywany w sekcji filmów o sztuce. Standardowo rozumianej historii na ekranie niewiele: obserwujemy scenki z życia małych miasteczek w świętokrzyskiem, fragmenty przedstawienia, które jest w nich wystawiane oraz obrazy Jerzego Nowosielskiego (pięknie skomponowane kadry Armanda Urbaniaka chwilami bezpośrednio odwołują się do obrazów artysty). Jednak nie mamy tu do czynienia z prostą rejestracją spektaklu ani telewizyjnym dokumentem o sztuce sławnego malarza, a samodzielnym dziełem.

- To nie jest film o Jerzym Nowosielskim. Chcieliśmy opowiedzieć o tym, co naszym zdaniem jest w jego sztuce najważniejsze: szukanie mistyki w codzienności. Stąd tytuł "Villa Dei Misterii" - "Dom tajemnic" - mówił na spotkaniu z widzami aktor i jeden z twórców filmów, Grzegorz Artman.

Niesamowite ujęcia twarzy widzów spektaklu potwierdzają, że poszukiwanie mistyki nie jest w tym przypadku jedynie dobrze brzmiącym sloganem. "Villa Dei Misterii" to piękna, pozbawiona pretensjonalności filmowa kontemplacja. Film szczery i przeżyty, a nie wykoncypowany jak ten, który pokazał nam Wyrypajew.

Malwina Grochowska

ZOBACZ TEŻ:

WSZYSTKO O FESTIWALU ERA NOWE HORYZONTY 

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:
Najnowsze
KONKURS

KONKURS

Wygraj płytę z muzyką z filmu ...

jsdfh

jsdfh

dhffg ...

Wycieczka po filmowych miejscach

Wycieczka po filmowych miejscach

Gdzie powstała słynna scena z, ...

Regulamin

Przeczytaj uważnie ...

Rodzina to wielkie puzzle

Rodzina to wielkie puzzle

Czy pudełko z tekturowymi elem ...

Najczęściej komentowane

SŁUCHAJ MUZYKI ZA DARMO