Gazeta.pl > nowy_film >  news

Poczytaj recenzje: Bękarty wojny

kapryśny
01.01.2013 00:00
A A A Drukuj
No i stało się: Quentin Tarantino pokazał w Cannes "Bękarty wojny". Nie da się ukryć, że była to jedna z najbardziej oczekiwanych premier tegorocznego festiwalu (a może i roku). Z jakim przyjęciem spotkał się najnowszy film jednego z ulubieńców Cannes?
Z całkiem dobrym! Uff, kamień z serca. Wyraźnie podekscytowany po projekcji był Sam Ashurst z Total Film, który przyznał, że podobała mu się każda minuta "Bękartów wojny", Chris Hewitt z Empire - nazywając film raczej olśniewającym, a także Piotr Pluciński ze Stopklatki.pl:
Quentin Tarantino dał Cannes to, czego wszyscy oczekiwali - potężną dawkę przewrotnej rozrywki. Fani jego twórczości już teraz mogą zacierać ręce. Dzieło Tarantino to królestwo filmowej materii - soczyste dialogi, muzyczne odnośniki do klasyków i lekka tylko nuta szorstkiej opery przemocy.

Emocje udzieliły się także Alexowi Billingtonowi z Firstshowing.net:

Nie oczekujcie tarantinowskiej wersji "Szeregowca Ryana": nie chodzi tu o akcję, lecz o opowieść, o bohaterów, szalenie ważne są dialogi. Nie bójcie się jednak, znajdzie się w filmie kilka niezapomnianych scen, które ucieszą fanów reżysera. Tarantino znów to zrobił!

Nieco bardziej wyważoną opinie przedstawia w swojej obszernej analizie Todd McCarthy z Variety, chociaż i jemu "Bękarty wojny" wyraźnie się podobały:

Zaskakujący, zwariowany, rozgadany, zuchwały i może odrobinę zbyt zajęty swoją wymyślnością, wyróżnia się na tle amerykańskiej sztuki popularnej dzięki europejskiemu posmakowi, co jest czymś nowym dla tego reżysera.

 

A jednak obyło się bez szalonego entuzjazmu: żaden z recenzentów nie nazwał filmu majstersztykiem (zastanawiają się raczej, czemu mimo wszystko na takie miano nie zasługuje), a większość - powściągliwa w pochwałach - zwraca uwagę na pewne niedociągnięcia (rozchodzi się przede wszystkim o ciut przegadane dialogi). Mam wrażenie, że i tak "Bękarty wojny" są pierwszym z głośnych tytułów tegorocznego konkursu, który zbiera przyzwoite i w miarę równe recenzje.

Emma Jones z BBC przyznaje, że najnowszemu filmowi Tarantino wciąż daleko do "Pulp Fiction", za który reżyser zdobył Złotą Palmę w 1994 roku, jednak:

...w Cannes mówi się, że Quentin Tarantino powrócił kolejnym znakomitym, głupiutkim i obryzganym krwią filmem.

Tymczasem Emanuel Levy musi być nieco innego zdania, skoro nazywa film wojennym "Pulp Fiction". Następnie dodaje, że to:

...smakowita, przemyślanie chaotyczna bajeczka, w której fakty przeplatają się z fantazją.

 Bękarty wojny


Levy zauważa także, że film z pewnością podzieli krytyków. To prawda. Nawet Tarantino nie udało się zadowolić wszystkich. Obok bardzo pozytywnych opinii pojawiają się też umiarkowane i negatywne:
Cannes uwielbia Tarantino, jednak tym razem?

- pyta niemal retorycznie Sukhdev Sandhu z Daily Telegraph, by za chwilę nazwać "Bękarty wojny" właściwie niczym niewyróżniającym się filmem.

Wojenny spaghetti western Quentina Tarantino o gromadce Amerykanów polujących na nazistów jest po prostu okropny!

- już zdecydowanie ostrzej wypowiada się Peter Bradshaw z Guardian. Jego zdaniem film jest śmiertelnie nudny, a Brad Pitt zalicza w nim swój najgorszy występ w karierze.

Quentin Tarantino na planie Bękartów wojny


Mniej sceptyczny wydaje się być ostatnio wciąż wybrzydzający Kirk Honeycutt z Hollywood Reporter:
"Bękarty wojny" to kolejne sporo rozczarowanie tegorocznego konkursu.

Chociaż daleki od nazwania filmu okropnym, zauważa, że zabrakło mu popisowych numerów Tarantino - szelmowsko zabawnych dialogów czy połączenia humoru z przemocą. Właściwie to wydaje się, że niektórzy z recenzentów po prostu marudzą. Chociażby Baz Bamigboye z Daily Mail, który domaga się większej liczby skalpów:

Chociaż film jest dobry i nie brakuje w nim zabawnych momentów, postawiono raczej na dialogi niż szalone tempo.

Z pierwszych recenzji wynika, że reżyser ponownie bawi się filmową materią, czerpie garściami z tradycji kina (m.in. włoskich spaghetti westernów Sergia Leone), łączy nastrojowe momenty z groteską oraz brutalna przemocą. Nakręcił obraz niezły, chociaż nie tak rewelacyjny (czy brawurowy) jak niektórzy zakładali, a może po prostu trochę inny niż się spodziewano. Szkoda tylko, że w Polsce "Bękarty wojny" pojawią się dopiero we wrześniu.

kapryśny

ZOBACZ TAKŻE ZDJĘCIA Z PREMIERY "BĘKARTÓW"  

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Premiery

Kinoplex